logo

Śpiący potwór – wulkan Hibok-Hibok

Zmęczeni jak nigdy!

Zmęczeni jak nigdy!

Otarcia, zwichnięcia, obicia, zadrapania, siniaki, łzy w oczach, nogi, które odmawiają posłuszeństwa i myśl, że nie dam rady… Tak w skrócie wspominam wspinaczkę na jeden z wulkanów wyspy Camiguin jakim jest Hibok-Hibok. Nadal aktywny choć aktualnie „śpi”, ostatnia erupcja w 1951 roku pochłonęła wiele ofiar.

DSC_0202
Dźwiganie prowiantu oraz zapasów 5l wody i gatoradów było wyczerpujące, ale konieczne aby przetrwać cały dzień hikingu do samego krateru wulkanu. Bez przewodnika ani rusz! W niektórych miejscach była potrzeba wycinania maczetą wąskiej ścieżki, likwidacja trujących / parzących roślin, czy uważne omijanie niebezpiecznych kolczastych drzew. Nie wszystkim udało się dotrzeć do celu, jedna z koleżanek miała nagłe osłabienie organizmu i we łzach w połowie drogi została sprowadzona na dół przez przewodnika.

DCIM100GOPRO
Wzdłuż całej drogi na szczyt mogliśmy podziwiać zadziwiającą florę i faunę. Dżungla tak gęsta, wilgotna i soczysta w swej zieleni, że robiła wrażenie miejsca nie z tej ziemi! Pomimo, cienia jaki nam dawała, byliśmy cali mokrzy: od potu i wilgoci w powietrzu. Pot kapie nie tylko z czoła, ale wydobywa się z każdego pora twej skóry. Jakim cudownym uwieńczeniem na szczycie wulkanu była kąpiel w jeziorze w samym kraterze Hibok-Hibok!!! Woda zimna i mętna, dawała chwilowe ukojenie zmęczonemu organizmowi… Tylko chwilowe ponieważ czekała nas jeszcze przeprawa w dół, która jak zgodnie stwierdziliśmy ciągnęła się niemiłosiernie. Zmęczenie dawało po sobie poznać, nogi się plątały i ześlizgnięcia z głazów były częstym powodem bólu kostek.
Moje słowa, a nawet zdjęcia nie oddadzą całego uroku wyprawy. Był to wyczerpujący, ale piękny i niezapomniany dzień pełen wrażeń!

Widok ze zbocza wulkany. Zmęczeni jak nigdy

Widok ze zbocza wulkany. Zmęczeni jak nigdy

INFORMACJE PRAKTYCZNE: Aby udać się na trekking konieczny jest przewodnik, wpłata środowiskowa, oraz pozwolenie. Wszystkie dokumenty przed wejściem trzeba załatwić w Philippine Institute of Volcanology & Seismology Stataion (Philvolcs). Najczęściej formalności te załatwia za nas przewodnik, którego wynajmiemy. Wejście na szczyt zajmuje około 3,5 godziny, jeśli chcemy zaś wejść do krateru, trzeba liczyć 9 godzin w dwie strony. Wspinaczka jest wymagająca i miejscami dość trudna. Warto być przygotowanym na bardzo duży wysiłek fizyczny. Trekking jest możliwy tylko w słoneczne, suche dni. Dobrze jest sprawdzić dodatkowo samemu ostatnie aktywności wulkanu, aby być pewnym, że nic po drodze nas nie zaskoczy.
Ze względu na dużą wilgotność na górze, koniecznie trzeba wziąć ze sobą minimum 2,5 litra wody na osobę, oraz jedzenie dodające energii. Najlepsze będą buty trekkingowe.

DSC_0251

Gościnnie, autorką wpisu jest nasz towarzyszka filipińskiego życia i podróży: Kamila Farny. W poszukiwaniu filipińskich inspiracji polecam zajrzeć na jej bloga tutaj. Super opisuje swoje wrażenia, prawda?

GOPR7029

GOPR7074

DSC_0086

DSC_0138
DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO



21 Responses to “Śpiący potwór – wulkan Hibok-Hibok”

  1. Dorota pisze:

    Po prostu cudnie, pozdrawiam

  2. […] świetnym punktem wypadowym: wystarczy, że wsiądziesz na prom, a po paru godzinach jesteś na: Camiguin, Siquijor, Cebu, Dumagete czy Apo […]

  3. Patriko pisze:

    Bardzo ładne zdjęcia. :) Mam pytanie czy przewodnik zna te trujące, parzące rośliny ?

  4. Jula pisze:

    Skoro zdjęcia i opis nie oddają prawdziwego piękna to nie wyobrażam sobie jak cudowne musi być to miejsce! Chciałabym przeżyć taką wspaniałą przygodę :)

  5. CzajkaPodroze pisze:

    Taki piękny i spokojny na prezentowanyc zdjęciach może być powodem wielkiego zniszczenia. Widoki pierwsza klasa !
    Pozdrawiam

  6. Właśnie wróciłam z Camiguin. Bez przewodnika też się da, proszę nie straszyć. :) Ale zgadzam się, że podejście od strony gorących źródeł jest dość ciężkie. Pozdrawiam!

    • Marta pisze:

      Formalnie wejście do Parku Narodowego bez przewodnika jest zabronione :-) Natalia, my szliśmy w górę inną trasą, weszliśmy do środka, aż do jeziorka, a w dół o strony gorących źródeł. A jak Ty?

  7. Piotrek pisze:

    Piękne widoki i piękne krajobrazy <3 aż mam ochotę rzucić to wszystko jak mawiał klasyk!

  8. Joanna O. pisze:

    Kurcze meeeega wyprawa, podziwiam. Piękne widoki, fajnie że dzielicie się takimi doświadczeniami. Z mężem planujemy wyjazd na Filipiny, kolejny raz się utwierdzamy w fakcie że warto jechać i przeżyć to wszystko. Dzięki za wspaniały wpis.

  9. Darek pisze:

    Fantastyczna wycieczka…

  10. raskolnikow pisze:

    Super wycieczka ;D Zazdroszczę :)

  11. Yahoo pisze:

    Wygląda bardzo majestatycznie :)

  12. PanPan12 pisze:

    To miejsce jest wprost niesamowite :D

  13. Kamilek pisze:

    Malownicze tereny. Piękna przyroda :)

  14. Magda pisze:

    Dość groźnie to wygląda ;p

  15. Marian pisze:

    Ciekawe miejsce. Bardzo atrakcyjne z punktu widzenia podróżnika :)

  16. Uwielbiam takie atrakcje turystyczne. Piękna natura. Wprost nie można oderwać wzroku od zdjęć :)

  17. Discotet pisze:

    To miejsce jest moim wakacyjnym marzeniem :D

Odpowiedz na „Pierwszy raz na Filipinach –#1 BOHOL | NA FILIPINACH blog podróżniczy

Current ye@r *