logo

Wherever we are – We love you all, Filipinos! :-)

DSC_0241Tuż po tym jak wróciliśmy do Polski, zdarzył się szereg dziwnych i podejrzanych sytuacji. Wszystko zaczęło się od tego, gdy zauważyłam, jak obce osoby ni z tego ni z owego uśmiechają się do mnie na ulicy. Nie ma co się oszukiwać, że w moim przytulnym wcale nie małym miasteczku Lublin (tu niektórych, pozbawionych jeszcze tej wiedzy muszę uświadomić, że bez studentów żyje nas tu ok. 350 tys.) wszyscy się znają, a przynajmniej pośrednio. Jest to niesamowite, ponieważ mimo tak dużej ilości mieszkańców, klimat miasta jest naprawdę wyjątkowy – zawsze poznając nową osobę, mogę być pewna, że mamy choć jednego wspólnego znajomego. To właśnie w tym moim najdroższym, najbardziej domowym zakątku świata, okazało się, że mnóstwo osób kojarzy nas z bloga, ze słyszenia, z opowieści, z jakiś programów, z telewizji, z radia, z gazet etc. :-)  Uśmiecham się na samą myśl, o tych wszystkich zdziwieniach, jakie napotkały mnie po powrocie, kiedy to np. na uczelni zatrzymuje mnie zupełnie nieznana osoba i gratuluje przygód ;-)

DSC_0326Przez ostatni czas byliśmy zapraszani by poopowiadać o Filipinach w najróżniejsze miejsca. Ale tak po cichu muszę powiedzieć, że najbardziej ucieszyły nas zaproszenia do Ambasady Filipińskiej w Warszawie. Pierwszy raz pojechaliśmy miesiąc temu na dzień Polsko- Filipiński do Sejmu. Drugi raz pojawiliśmy się na przyjęciu z okazji Dnia Odzyskania Niepodległości przez Filipiny. Obcowanie wśród grona dyplomatycznego jest dla nas niesamowitym zaszczytem, z którego bardzo się cieszymy, jednak absolutnie największą przyjemnością jest poznanie Filipińczyków mieszkających w Polsce.  Zawsze mnie to niesamowicie bawi, kiedy widzę radość jaką sprawiam Filipińczykom, gdy uda mi się skleić trzy zdania w tagalogu. Poczucie humoru i żarty są absolutnie niezmienne niezależnie od miejsca zamieszkania Filipińczyków. Azjaci przebywający już dłuższy czas w Polsce, widać że są troszkę bardziej dystyngowani, europejscy, ale mimo tego pozostają cały czas sobą. I to jest najpiękniejsze. Podróżować i wracać w nasze najukochańsze miejsca poprzez ludzki uśmiech. Kocham Filipiny, ale Filipińczyków jeszcze bardziej!

PS. Spróbować kurczaka adobo z ryżem, spotkać najwyższego Filipińczyka, założyć brązowy krawat, delektować się nieziemsko słodkimi ciastkami razem z ekipą z Multi Kulti – bezcenne ;-)

I just would like to say, we love you all Filipinos! ;-) 

DSC_0286 DSC_0227 DSC_0212 DSC_0359 DSC_0351 DSC_0355 DSC_0344 DSC_0336 DSC_0332 DSC_0331 DSC_0310 DSC_0300 DSC_0293 DSC_0266 DSC_0261 DSC_0256



6 Responses to “Wherever we are – We love you all, Filipinos! :-)”

  1. Em. pisze:

    chicken adobo <3 mabuti ;)

  2. Filipiny są cudowne! Pozdrawiam!

  3. owca pisze:

    to jest własnie to coś! Super!

  4. Paweł pisze:

    Ludzie was poznają bo ten blog jest bardzo znany i również ciekawy. :)

  5. davido pisze:

    swietne napisz do mnie, zakochalem sie w filipinach i jednej osobie tam. Gdy tyleko sprzedam mieszkanie wypad

Dodaj komentarz

Current ye@r *