logo

Wyjechać na drugi koniec świata – ale jak?!?

http://www.youtube.com/watch?v=5z3glMmelHg

Jak to jak? – normlanie! Kupujesz bilet, wsiadasz w samolot i po 19 godzinach podróży jesteś np. na Filipinach. Wysiadasz z lotniska i fala tropikalnego słońca uderza z przepotężną siłą, że już po 5 minutach szukasz ucieczki od upałów gdzie się tylko da. Jeszcze tylko łapiesz jeepnaya, 2 promy, trycykla i już jesteś na swoich wymarzonych rajskich wyspach… Jak pięknie! Można by tu zamieszkać na stałe.

Tu sen się na chwilę urywa, bo przypomina ci się przecież, że… nie masz środków, ani na bilet lotniczy, który kosztuje normalnie ok. 4 tysięcy złotych, ani na prom, może na trycykla by starczyło! A co mówić o dłuższym pobycie! Eee… Tropiki – marzenie!

Na tym właśnie kończy się większość rozmyślań o dalekich podróżach. W podjęciu decyzji o wyjeździe przeszkadza nie tylko opisany brak finansów, ale również brak czasu, przywiązanie do naszych ulubionych rzeczy, studia, głupia praca… Tak wiele mówi nam „jeszcze nie czas! Zostań, tu jest dobrze! Ja?! Gdzieś w dżungli? Nie, bo już nie znajdę tak dobrej pracy! Mój chłopak mnie zabije. Nie mówię dobrze po angielsku, więc będzie mi za ciężko” itp. To jest właśnie nasza strefa komfortu, która trzyma nas w sidłach i nie chce wypuścić! NASZA – co oznacza, sterowalna przez nas. Tylko my jesteśmy w stanie ją przeskoczyć i podjąć ryzyko wejścia w inny, zupełnie nowy krąg.

Sposobów, aby bezboleśnie wyjechać  jest naprawdę dużo. Podczas naszych wojaży poznaliśmy mnóstwo podróżników, takich którzy po prostu sprzedali lodówkę, pralkę, żelazko i wyruszyli w zupełnie nieznane; innych, którzy pracowali w krajach zachodnich przez pół roku by zarobić na podróż, oraz takich, którzy tak jak my znaleźli zagraniczną pracę/praktyki lub wolontariat i wyruszyli w świat. Ta ostatnia opcja wydaje nam się dość rozsądna. Dzięki niej możemy nie tylko wejść dość głęboko w kulturę i zwyczaje tubylców, ponieważ obcujemy z nimi non stop, ale również nauczyć się bardzo dużo dzięki pracy: nowych umiejętności, języka, komunikacji, poznać nowe smaki, zwyczaje, inny sposób patrzenia na świat, oraz zrozumieć to wszystko jeszcze mocniej dzięki możliwości robienia tego wszystkiego przez dłuższy okres czasu: np. rok lub dwa.  Więcej możesz przeczytać w wywiadzie z nami dla Portalu Into Passion TUTAJ.

Nasz wyjazd zrealizowany w ramach projektu European Voluntary Servic e (EVS), który znaleźliśmy przez przypadek w Internecie oferował nam bardzo dużo: pokrycie 90% kosztów transportu z Polski na Filipiny i z powrotem, zakwaterowanie, wyżywienie, lokalne przejazdy, małe kieszonkowe i naprawdę rewelacyjne ubezpieczenie na wszystko. Podsumowując wydatki, udaje nam się przetrwać  z naszej małej pensji bez problemu, a każdą dalszą podróż finansujemy już sobie sami.  Ale nic nie ma za darmo ;-) W tygodniu musimy pracować ok. 30 godzin, mamy też zapewnioną naukę języka angielskiego i lokalnego. Udaje nam się dość często kumulować dni wolne (kto by się spodziewał, że na Filipinach jest ich tak dużo!) i właśnie dzięki temu mamy tyle czasu na podróże.

Ofert wyjazdów zagranicznych jest niesamowicie dużo. W Internecie można znaleźć bardzo korzystne i te troszkę mniej. Najbardziej jednak dziwią nas „wolontraiusze” z państw zachodnich, którzy przyjeżdżają do pracy za darmo i płacą tysiące euro, żeby być w Azji. My Polacy mamy spryt wpisany we krwi, dlatego szczerze zachęcam wszystkich tych, którzy już powoli decydują się na wyjazd do dobrego przeszperania ofert. Potem tylko spakować walizki, szczepienia i sruuu na koniec świata.

Nie da się? A jednak! ;-)

Filmik powstał dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego z okazji konferencji „Socjolog na rynku pracy” 13 stycznia 2014, na którą serdecznie zapraszamy.



14 Responses to “Wyjechać na drugi koniec świata – ale jak?!?”

  1. Daniel Bahrij pisze:

    Dobre. To może być to. A ile trwało przygotowanie, tzn. od wysłania CV do wyjazdu?

  2. valdi pisze:

    Czy język angielski uczy się Pani od native speakerów ?

  3. Daniel Bahrij pisze:

    Chyba wpierw trzeba znaleźć organizację goszczącą, a później wysyłającą, tak? I co, do tej wysyłającej ma być jak najbliżej bo będzie się tam jeździć?, czy też wszystko idzie jakoś elektronicznie, tudzież przez jakąś filię w Polsce? Ta wysyłająca sama powiadamia goszczącą i załatwia co trzeba, czy najsampierw pisać do tej goszczącej?
    W internecie jest strona „The European database on EVS accredited organisations” a tam, jak kubraczek na robaczku jest przeglądarka organizacji goszczących, ale wszystkie są na wskroś europejskie i nie wiem jak można z nimi wyjechać na jakikolwiek, inny kontynent. Może to nie ta strona, ale wszystkie akredytowane mają być, niby że na niej.

  4. Daniel Bahrij pisze:

    Albo nie. Właśnie zobaczyłem ten twój link na facebooku. (Wcześniej go nie znalażłem, bo był dobrze ukryty)ha, ale się dokopałem. To może być przydatne. Na razie uznajmy ten powyższy komentarz za niebyły :)

  5. Łukasz pisze:

    Sam nie tak dawno napisałem wpis „Nie podróżuję, bo…”
    http://www.rowerowe-porady.pl/nie-podrozuje-rowerem/

    Warto łamać stereotypy, przełamywać swoje obawy i uprzedzenia. I jak mówił klasyk: Odpowiedzieć sobie na jedno, bardzo ważne pytanie – co chcę w życiu robić? I zacząć to robić.

  6. Asia i Sowa pisze:

    Witamy !

    Pomysł na podróże świetny i sami poznaliśmy sporo ludzi, którzy w podobny sposób znajdują i czas i środki na podróże. Tym jednak, których cena biletu dalej zniechęca do wyjazdu mogę tylko powiedzieć, że da się znaleźć bilety w granicach 2100 zł do Manili, czy Cebu, tylko trzeba trafić na odpowiedni moment i dobrze poszukać ;)
    Pozdrawiamy Asia i Sowa

  7. Ustczanin pisze:

    Bardzo przyjemnie czyta się ten artykuł, zapewne będę wracał na ten blog ;) Pozdrawiam!

  8. anna pisze:

    hej :) mam pytanie odnośnie Twojego wolontariatu… Czy sama szukałaś organizacji wysyłającej i goszczącej? Czy aplikowałaś na gotowy projekt? Będę wdzięczna za odpowiedź… ;)
    Pozdrawiam

    • Marta pisze:

      Poszukałam w internecie pod hasłem „wolontariat na Filipinach”, to był zupełny przypadek. Wyjazd organizowała z Polski Fundacja Semper Avanti z Wrocławia :-)

Dodaj komentarz

Current ye@r *