logo

Na wyspie szamanów. Ludowe legendy kontra Katolicyzm.

Niecały miesiąc temu odważyliśmy się w końcu wyruszyć na wyspę Siquijor, oddaloną drogą morską niecałe 2 i pół godziny drogi od naszego domu.  
 
Wyspa była przez wieki jak i do tej pory unikana przez Filipińczyków. Każdy przecież dobrze wie, że Siquijor to miejsce czarownic, magików i szamanów, którzy z pomocą dobrych lub złych duchów mogą uleczyć ze wszystkiego, albo i przysporzyć dodatkowych kłopotów. Z duchami się nie zadziera, chyba że nie ma już zupełnie innego wyjścia…
 
Nie zdziwiła nas opowieść naszej szefowej o jej prywatnych doświadczeniach z Siquijor. Będąc mała dziewczynką, podczas jednej z wielu dziwnych filipińskich chorób dziecięcych, mama która nie mogąc znaleźć odpowiedniego lekarza, w końcu zdecydowała się zabrać dziecko do szamana.  Po przypłynięciu na drugi koniec kraju na wspomnianą wyspę, po różnych „modlitwach”, rozbijaniu jajka na głowie, wzywaniu zmarłych dusz, zmuszaniu do picia niezidentyfikowanego specjalnego wywaru mama zapłaciła umówioną sumę i wróciła do domu.  Dwa tygodnie potem dziewczynka wyzdrowiała. Czary?
 
Przyjazd na Siquijor to dla wielu Filipińczyków ostateczność. W końcu są katolikami, a to zobowiązuje – choć troszkę. Nie mogę jednak powiedzieć, że nie spotkaliśmy się z jawnymi przykładami wpływu wierzeń ludowych i pogańskich na filipińskie społeczności. Mnie już zupełnie nie dziwi jak ksiądz z małych, odciętych od świata górskich miejscowości, zaleca nam w ramach wyjątkowej filipińskiej gościnności pozostanie w domu, ponieważ na zewnątrz można spotkać dusze zmarłych, samotnie błąkające się po zmroku.
 
Również na naszym już rodzinnym Boholu krąży legendarna „Mananangal” – przepołowiona w pasie starsza kobieta ze skrzydłami, która zjada nienarodzone dzieci (może w przeszłości była to próba zrozumienia, dlaczego niektóre tak bardzo płodne Filipinki tracą potomstwo?). Przepis jak ochronić się przed niepożądaną wizytą Mananangal jest prosty: należy położyć czosnek w najniższym punkcie domostwa. Nie radzę żartować na ten temat z Filipińczykami. Ta w połowie obcięta kobieta jest dla każdego filipińskiego pokolenia realnym zagrożeniem, przed którym należy chronić siebie, rodzinę i przyjaciół. Już nie raz odważyłam zapytać się wprost: Filipińczyku, jesteś Katolikiem, czy nie? Wierzysz w Boga czy w ludowe legendy? Odpowiedź jest zawsze ta sama: wierzę w Boga, ale Mananangal również istnieje.
 
Wracając jednak myślami na Siquijor, kiedy dotarliśmy na wyspę, dowiedzieliśmy się, że legendarni szamani cały czas tu leczą. Co więcej, jeśli udamy się do danego resortu, po wpłacie dwóch-trzech tysięcy peso (140-210zł), będziemy mogli umówić się na wizytę.
 
Na ile dziś ci słynni szamani są wytworem kultury, a na ile są atrakcją turystyczną – nie mi to oceniać. Nie skorzystaliśmy z propozycji leczenia. Cieszyliśmy się natomiast odpoczynkiem na niesamowicie pięknej rajskiej wyspie, z plażami które dech w piersiach zapierają, z bardzo niskimi cenami, na wyspie która dzięki złej szamańskiej sławie pozostała naturalna, dzika i bardzo nie turystyczna. 
 
 


4 Responses to “Na wyspie szamanów. Ludowe legendy kontra Katolicyzm.”

  1. Eric pisze:

    Widziałem ten film kilka lat temu, chciałbym być taki jak on…

  2. andrzejowa pisze:

    Tez byłam na Siquijor, snurkowałam z rekinami wielorybimi na Oslob i z żółwiami na Apo Island, skakałam z tego samego wodospadu, który jest na zdjęciach, zwiedzałam jaskinie, objechałam całą wyspę na skuterku – i zakochałam sie w tym kraju a najbardziej w jego mieszkańcach…
    na pewno wróce na Filipiny, na razie wakacyjnie, a na emeryturze – może na stałe :)))

  3. Adrian pisze:

    Witam serdecznie, wybieramy się na Filipiny w styczniu 2015 r. Prosze o informację na ile dni warto wybrać się na tą wyspę? Jak z dojazdem i cenami i noclegiem. Czy łatwo jest coś na miejscu znaleźć po przybyciu na wyspę czy raczej wcześniej coś trzeba zarezerwować. Jak organizacyjnie to wygląda.

    • Marta pisze:

      Warto na 2 dni. Bez żadnego problemu znajdziecie nocleg już po przyjeździe na miejsce – ceny chyba najlepsze na Filipinach, bardzo tanio :)

Dodaj komentarz

Current ye@r *