logo

Pieśń Wielorybników

Płynęliśmy sami: ja i Andi – wyspiarz, rybak i łowca.  Brzeg lądu jeszcze za bardzo się nie oddalił, gdy zaczął on wielorybnicze opowieści o czasach, które przeminęły, ale na trwałe wpisały się w historię Pamilacan. Gdy opowiadał, w moim umyśle echem odbijały się słowa z pieśni wielorybników…
 
„Nasz Diament prawie gotów już, w cieśninach nie ma kry
Na kei piękne panny stoją, w oczach błyszczą łzy.
Kapitan w niebo wlepia wzrok, ruszamy lada dzień.
Płyniemy tam gdzie słońca blask nie mąci nocy cień.”
 
Diamentem Pamilacan były Rekiny Wielorybie (ang. Whale Shark).  Wokół wyspy rozpościerał się ich pierścień podróży . To tutaj w ciepłych wodach tropików dochodziło do zapłodnienia.

                
„A więc krzycz Heja! Ho! Odwagę w sercu miej.
  Wielorybów cielska groźne są lecz dostaniemy je.”

 

 
Cielska wielorybów są najczęściej opisywane jako pływające busy. Aby móc je upolować, co odważniejsi wyspiarze skakali do wody z harpunami, które wbijały się ciężko w grubą skórę. Ze skokiem wiązało się duże niebezpieczeństwo. Sama skóra wieloryba była szorstka i powodowała obtarcia na nagim ciele, co w słonej wodzie bolało jeszcze bardziej. Najgorsze jednak było uderzenie potężną płetwą, przez które można stracić przytomność. 


„Ej panno, po co łzy, nic nie zatrzyma mnie,
 bo prędzej w wodach kwiat zakwitnie, niż wycofam się.
 No nie płacz, wrócę tu, nasz los nie taki zły,
 bo da dukatów wór za tran i wielorybie kły.”






zdjęcie znalezione w albumach byłych Wielorybników na Pamilacanie

 

W tych czasach na wyspie mieszkali sami bogaci ludzie, a każdego było stać na swoje zachcianki.  Za pojedynczego wieloryba płacono 40 tys. pesos czyli mniej więcej 8 tys. złotych. Osoba, która wykazała się największą odwagą wbijając harpun w cielsko rekina otrzymywała najwięcej- 10 tys. Resztę dzielono równo na załogę, a właścicielowi łodzi dodawano coś ekstra. Rocznie w sezonie łapano powyżej stu sztuk!


„Na deku stary wąchał wiatr, lunetę w ręku miał.
  Na łodzi, co zwisały już z harpunem każdy stał.
  Dmucha tu i dmucha tam ogromne stado w krąg.
  Harpuny, wiosła, liny brać i ciągnij brachu ciąg!
I dla wieloryba już, ostatni to dzień,
Bo śmiały harpunnik uderza weń”

 
Niegdyś w sezonie widać było je na otwartym morzu, dzisiaj stanowią rzadkość, dla której przybywają rzesze turystów. By móc tylko je zobaczyć potrafią słono zapłacić.
Około 15 lat temu wniesiono zakaz ich połowu na Filipinach, co odbiło się kryzysem ekonomicznym na lokalnej społeczności, która waha się miedzy rybołówstwem, a turystyką. Niestety podobno w Japonii nadal poluje się na wieloryby. Dlatego wyspiarze obserwują ich z roku na rok niestety coraz mniej…

 


Łowy z harpunem praktykowane do tej pory 

 

 

 

 



3 Responses to “Pieśń Wielorybników”

  1. paniGoska pisze:

    Znacie miejsca na Bohol gdzie uprawia się sperafishing? Chodzi o upolowanie ryby która potem można zjeść z grilla na kolacje? Widzę ze tubylcy polują z kuszą bez problemów ale lepiej mieć jakieś sprawdzone i legalne miejsce.

    • Marta pisze:

      Coś takiego jest dostępne na Siargao – tam jest łowienie ryb głębinowych i to jest dopiero fajne. Powiem szczerze tak: jeśli zajdziecie w mniej turystyczne miejsce (np. wyspa Pamilacan obok Boholu) i zagadacie do jakiegokolwiek rybaka, oraz dacie mu z 300 Peso i łowienie gwarantowane.

  2. Tomasz pisze:

    Musi być cudownie.

Dodaj komentarz

Current ye@r *