logo

Refleksje przewodnika turystycznego

O narodowościowych „pierwszych wrażeniach”
 
W ciągu czterech miesięcy spotkałam tyle ludzi, o tylu narodowościach, ile nie widziałam przez całe swoje życie. Pracując w jednym z najbardziej popularnych i rozpoznawalnych miejsc na Filipinach nie można byłoby tego uniknąć. Wraz z codziennym oprowadzaniem turystów, z czasem zaczęłam ich obserwować. Mnóstwo wniosków przechodzilo mi przez głowę, które gdyby nie moja uważność przerodziłyby się szybko w stereotypy, których tak bardzo nie lubię.  Ale co można poradzić na to, gdy 99% danego narodu zachowuje się dokładnie tak samo? Czy to nadal jest stereotyp, czy po prostu fakt, psyche narodu, niezmienne myślenie i postrzeganie rzeczywistości w danej kulturze?

 
Filipińscy przewodnicy mają pewne niepisane zasady oprowadzania turystów. Po pierwsze panowie biorą wycieczki z młodymi kobietami- szczególnie tymi atrakcyjnymi, a dziewczyny biorą resztę. Dodatkowo zawsze oddają nam Rosjan- nie dogadują się z nimi.Kiedy turyści proszą o zdjęcie z nami staramy się robić głupie miny, aby było wstyd wrzucić na facebooka, albo tym bardziej, aby mieli chociaż jedno fajne zdjęcie z wakacji J.
 
 
 
 
 
Obserwacje:
 
Filipińczycy –  mamy ich tu najwięcej. Zawsze uśmiechnięci,często żartują, podrywają, są mili, baaardzo zainteresowani tym kim jesteśmy i co tu robimy, ile zarabiamy, nie stronią od prywatnych pytań. Zdarzają się bardzo fajne grupy, przyjacielskie i pełne zainteresowania. Nie zmienia to faktu, że są zarazem najgłośniejsi, prawie zawsze łamią zasady przebywania w sanktuarium, w szczególności wtedy kiedy nie patrzę. W grupach wykazują totalny brak subordynacji.  Nie bardzo mają świadomość tego, że należy dbać o środowisko, więc pozostawiają po sobie mnóstwo śmieci, nie czują też społecznej odpowiedzialności za to co robią. W większości przypadków nie są zupełnie zainteresowani wiedzą na temat Tarsiuszy czy ciekawostkami z życia dzikich zwierząt.  Zawsze chcą z nami robić zdjęcia. Często też możemy usłyszeć z ich ust pytanie: czy masz żonę? Przyjechałaś tu szukać męża?  Może chcesz poznać moją córkę? Syna? Przychodzi do nas bardzo wielu Filipińczyków gejów (tylko mężczyzn), transwestytów (również tylko mężczyzn), ciężko mi rozpoznać kto jest kim, zdarzyła nam się nawet para panów przebranych za panie, którzy twierdzili, że są lesbijkami  ;-) – często z dużym tabletem znanej firmy, pewni siebie,  w zachowaniu aż nadto ciepli, zawsze komentujący „Tarsiersaresoooocuteee!!!”
 
Polacy – nie mamy aż tak wielu turystów Polaków, ale spotkaliśmy już parę bardzo fajnych par. Są to zazwyczaj prawdziwi podróżnicy, świadomi tego gdzie jadą, bardzo mocno zainteresowani kulturą i wszystkim tym co widzą, czują, mający ochotę spróbować wszystkiego co nowe. Dobrze zorganizowani, przemierzają całą Azję. Nie raz polecali nam mnóstwo miejsc gdzie musimy pojechać będąc tutaj. Chyba każdy z nich prowadził bloga ;-)
 
Niemców, Szwajcarów i Austryjaków jest dużo.  Bardzo wielu po prostu tutaj mieszka lub prowadzi biznes: restauracje, hotele itp. Nie ma co się oszukiwać: najmocniej przestrzegają zasad, sami siebie nawzajem upominają o zachowanie ciszy, zadają wiele dobrych pytań i zawsze gratulują nam naszej pracy. Oprowadzenie ich to sama przyjemność.
 
Wielu jest także turystów Chińczyków i Japończyków. Mimo, iż są nieporównywalnie innymi narodami, zachowują się bardzo podobnie. Dzielą się na tych którzy mówią bardzo dobrze po angielsku i na tych, którzy nie mówią wcale. Są bardzo kulturalni, zdystansowani i cisi. Kiedy zaczynam im tłumaczyć, że jestem z Polski, która znajduje się w środkowo- centralnej Europie, natychmiast mi przerywają  z oburzeniem, że przecież dobrze wiedzą gdzie leży Polska ;))))). Każdy z Chińczyków jak przystało jest zaopatrzony w dobrej jakości sprzęt fotograficzny. Kiedy widzą ciekawą rzecz robią duże oczy i takie azjatyckie dźwięki: „Oooooaaauu! OOOuua! Mam wrażenie, że głównym zadaniem zwiedzającego Chińczyka jest zrobienie możliwie najlepszego zdjęcia, po to aby później przeżyć tę chwilę zadowolenia jeszcze raz, w domu. 
 
Rosjanie. Bardzo lubię ich oprowadzać. Na początku robią wrażenie gburowatych, złych i niezadowolonych, lecz dobrze wiem, że to tylko taka słowiańska przykrywka i po chwili odnajduję z nimi wspólny język. Filipińscy przewodnicy ich nie cierpią.
 
Amerykanie, Kanadyjczycy, Australijczycy i turyści z Nowej Zelandii – na ogół radośni, doceniają naszą pracę i zawsze chcą zostawić napiwek, dają też datki do puszki, bardzo często parują się z młodszymi o 20 lat Filipinkami, mili i zainteresowani. Wiek 45+
 
Nigdy nie było u nas nikogo z: Włoch, Portugali, Indonezji, Birmy, Kambodży, Wietnamu, Afryki i Ameryki Południowej. No i z Honolulu. ;-)
 
Najciekawsze autentyczne wpisy z księgi gości – dla dobra turystów nie podaję podpisów… J
„I looked at it, and it looked backat me… and then we connected!!!”
“Very cute and huggable like Mathew”
“The Tarsiers look like me: so cute!”
“Carpe diem”
“such a shame they are endangered”
“Thank’s God for this creature!!!”
“so cute… like bat and hamster”
‘Kamila nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, wszystko nadrabia uśmiechem idobrym nastrojem. Skorup”
„We visited your natural habitat but you were not home. Next time bitch!” :D:D ???!!??
“Cute tarsiers like a guides”
“Byliśmytu! PolacyJ
 
 
 
 

 

 
 


Dodaj komentarz

Current ye@r *