logo

Na rajskiej wyspie Pamilacan

Leżę na hamaku przy brzegu, a wiatr kołysze moimi myślami.
 
Na naszej wyspie, którą można obejść dookoła w pół godziny mieszka około tysiąca osób.
 
Ruszam spod mojej bambusowej chaty by za chwilę znaleźć się w centralnej części przeznaczonej dla turystów. O tej porze roku, która przez miejscowych nazywana jest „deszczową”, a przez przewodniki porą, w której nie warto wybierać się na Filipiny nie ma żadnych obcokrajowców poza nami.
 
Piękna plaża o piasku białym i miękkim miesza się z wysuszonymi odłamkami barwnych muszel i koralowców. Za chwilę przykryje ją turkus wzbierającego morza.
 
Idę dalej, po lewej kościół, do którego ksiądz przyjeżdża tylko raz w miesiącu, po prawej dawna wieża, zbudowana z jednego dostępnego surowca–rafy koralowej. Następnie widzę szpital – doktorów tu nie ma. Podobnie jak ksiądz przyjeżdżają na chwilę raz na jeden – dwa miesiące. Na cały etat jest tu tylko położna. Tuż nieopodal rozciąga się cmentarz.
 
Spokój, szum fal, baraszkujące w oddali dzieci, rybacy i kobiety. Wszyscy tworzą bardzo statyczny obraz tego miejsca. Naturalnym rytmem człowieczym przychodzą i odchodzą: niezauważeni przez świat, żyjący prosto, bez pychy i niepotrzebnego poklasku.
 
Zmęczone słońce opada rumieniąc się coraz bardziej. Powoli, nieśpiesznie delektuję się wspaniałym widokiem. W oczach mojego męża śmieją się czerwone promyki radości i zadowolenia z tego, jaki świat jest piękny.
 
Tu od lat nic się nie zmienia.
 
W małym raju zatrzymał się razem z nami czas.
 

 



One Response to “Na rajskiej wyspie Pamilacan”

  1. […] wyspy mieszczą się prawdziwe rajskie wysepki: Pamilacan, Balicasag i Virgin Island. Możesz odwiedzić je w ciągu jednego dnia, lub delektować się nimi […]

Dodaj komentarz

Current ye@r *