logo

Ekwipunek w tropiki

Co zabrać ze sobą w plecaku w Tropiki

W co się zapakować:
 
  Tylko plecak, walizki totalnie odpadają. Są niepraktyczne, chodniki jeżeli są-  to wąskie z dziurami i dużym spadkiem po to żeby woda odpływała, dodatkowo są wysokie krawężniki, więc poruszanie się z walizką po mieście będzie jak sesja na siłowni.
  Pozostaje plecak z dobrym systemem nośnym. Do małych plecaków, polecam  osobiście sprawdzony system wklęsły, który pozwala na duży przewiew na plecach (uważam że nie ma co kupować plecaków z innym systemem). Kolejną ważną wskazówką jest osłona na deszcz tzn.raincover, dodawany do plecaka, lub możliwa do zakupienia. W tropikach leje mocniej niż na kontynencie, często nieprzewidywalnie  (nie ma co się sugerować prognozą pogody), tak zabezpieczony plecak ochroni całą elektronikę i dokumenty. Jeżeli zamierzamy uprawiać trekking warto mieć w nim opcją włożenia „camelbag”, bo już po paru minutach wysiłku w tak wilgotnym klimacie, człowiek jest bardzo spragniony, a wody z kranów nie warto pić.


 
Ekwipunek:
 
  Nóż: Polecam scyzoryk, albo (jeśli nie ma wyboru) duży nóż. Scyzoryk jest uniwersalny:  każdy patrzy się na mój i żałuje że nie ma takiego, a sami Filipińczycy mówią że jakby było ich stać to by właśnie taki sam sobie kupili- to dla wszystkich najlepszy wybór. Duzy nóż, bo wszyscy gotują tu na ogniu, pościna się nim drewno i rozdzieli na mniejsze, idealnie do tego sprawdza się maczeta. Niezastąpiona w pracy na polu i przedzieraniu się przez dżungle. Polecam solidne scyzoryki robione Europie .


  Latarka- brak prądu, energia tylko w danych godzinach i przerwy w dostawach to tutejsza codzienność, wszędzie czy miasto czy wiocha.

  Zapalniczka, krzesiwo- jak wyżej, gotujesz na ogniu, ale zapałki łapią wilgoć i nie chcą się zapalać.  Coś jak krzesiwo z magnezu, może się przydać, zanim poznamy rodzaje egzotycznego drewna, którymi rozpala się ognisko.




  ABC nurkowania- czyli maska, rurka i płetwy. W Europie tańsze niż na miejscu, a w wypożyczalniach w pakiecie ABC jest jeszcze literka G, czyli grzyb J.
  Ręcznik x2 i więcej - nic tu szybko nie schnie, chyba że na słońcu. Mokry ręcznik mi wcale nie wysycha, dlatego po tygodniu śmierdzi strasznie, drugi jest potrzebny na zmianę, albo na plażę. Do tego w tak mokrym klimacie wszystko butwieje i bardzo szybko tworzy się pleśń.
 



Ubrania:

  Nie brać ulubionych rzeczy i nie brać za dużo. Podstawowa zasada pakowania na podróż, ale tutaj trzeba ją przyjąć razy dwa. Bawełna leżącą nie na słońcu złapie grzyba po 2-4 tygodniach, każdy ze znajomych już coś wyrzucał: to torebkę, to jeansy. Dodatkowo po długim okresie w tym klimacie trzeba być świadomym że duża część ubrań tu zostanie. Lepki człowiek łatwo się brudzi, a tu wszystko jest brudne, odbijesz się od ściany to zostanie znak J. Plamy raczej się nie dopierają z braku ciepłej wody (bo po co jak ciągle jest 30 stopni). Wszystko co mam teraz wygląda jak by już było kupione używane, w Europie bym ich nie założył. Dodatkowo ciągle wilgotne ubrania szybko robią się dziurawe.

 
 
  Stąd należy brać ubrania tylko na parę dni, max 5-6, ale nie na 3 dni jak niektórzy polecają, bo w ciągu dnia po dobrej ulewnie, wysiłku trzeba się przebrać. W razie czego taniej niż w Europie można kupić ubrania i obuwie, szczególnie markowe podróbki”.
  *Rady dla kobiet na filipinach na prowincji rzadko można znaleźć, coś ładnego dla siebie, chyba że t-shirt. Rozmiary są mniejsze, ubrania inaczej skrojone, ludzie mniejsi, drobni, szczupli.  70% odzieży  jest idealna na ciążę, taka mentalność J i to nie są żarty. Ratunkiem dla was pewnie będą marki europejskie, ale tylko w dużych miastach.

 

  Trzeba się nastawić na 30-35 stopni non-stop. Ciężko jest sobie to wyobrazić, ale tak po prostu jest i również w nocy, amplituda temp. to 7 stopni, czyli 28-35 J.Ciepłych rzeczy nie należy brać, od 4 miesięcy nie miałem na sobie długich spodni, ani bluzy, potrzebne są jedynie do pomieszczeń z klimatyzacją. Podobnie z butami i skarpetkami, nie da się tego nosić, zakłada się je tylko wtedy gdy nogę można sobie poranić, najgorzej to już buty z membraną, tylko mogę się na nie patrzeć, ponieważ są za gorące i tutaj nie oddychają. Najlepiej sprawdzają się ubrania poliestrowe „oddychające”(kupić przed wyjazdem, tutaj brak rozmiarów, albo są droższe).
   Nie brać nic eleganckiego, zniszczy się, a tutaj jedynym  wymogiem elegancji są długie spodnie. Więc w niedzielę kościół jest pełen mężczyzn (kobiety wyglądają troszkę lepiej) w brudnych t-shirtach, z podartymi spodniami jeans. Elegancka koszula i spodnie, leżą na półce 4 miesiące nie używane i czekam aż zgniją. Wymóg elegancji załatwiam spodniami trekkingowymi, w których mogę odczepić nogawki. Normalne spodnie ufff! Proszę nie bierzcie! Zgrzejecie to i owo!


 

 
Brać:
- porządne sandały i klapki, japonki, przynajmniej 2 pary.
- bardzo lekka kurtka przeciwdeszczowa/ poncho, czasem leje po parę godzin.
- strój kąpielowy na najładniejsze plaże świata J. Warto dołożyć rushguard, słońce pali nad wodą potwornie, kto pływa bez potem cierpi.
- kapelusz lub kaszkietowe na głowę – słońce jest czasem bardzo ostre.
- okulary słoneczne z filtrem UV

Rady dla kobiet Kobiety:
90% kosmetyków jest whitening, chyba nie po to jedzie się w tropiki żeby się wybielić
J. Weźcie swoje ulubione ze sobą. Dodatkowo nie można tu kupić tamponów.
LEKI: Każdy kto musi brać jakieś leki niech bierze zapas na cały pobyt. Jedzenie jest bardzo lekkie – malo kto ma probelmy z niestrawnością, ale każdy przeszekł przez lekką gorączkę. To pewnie reakcja organizmu na ciągły skwar. 
 
Gdyby po tym artykule narodziły się jakieś szczegółowe pytania chetnie podpowiemy, najlepiej w komentarzach na FB :-)


4 Responses to “Ekwipunek w tropiki”

  1. Unknown pisze:

    A co z komarami? Skoro polecasz sandały i krótkie spodnie.. to znaczy, że można łatwo uniknąć kontaktu z latajacymi krwiopijcami?

  2. Marta Patyra pisze:

    TAK – komarow prawie tu nie ma – pojawiaja sie tylko wieczorowa pora na pol godziny i znikaja. Aby ich zupelnie uniknac nalezy wlaczyc wiatrak w nocy. W miastach nie ma ich wcale. Wszedzie natomiast mozna spotkac gryzace mrowki, w szczegolnosci te zlosliwe – czerwone. Nawet teraz gdy jestem w kafejce internetowej, dwie chodza mi po nodze! Na to jednak nie ma ratunku.

  3. Mieczyslaw pisze:

    Świetny i rzeczowy artykuł, gratuluję !

Dodaj komentarz

Current ye@r *