logo

O duchach przy tubie (a może przy Tobie?)

Kiedy mężczyźni piją piwo rozmawiają o kobietach, kiedy piją rum rozmawiają o polityce, zaś kiedy piją tubę – lokalne wino kokosowe – rozmawiają o duchach. 
Przysłowie filipińskie
 
 Carlito Pizzaras- był kiedyś jedyną osobą, która dbała o wyraki. Mały-wielki człowiek dżungli, najlepszy myśliwy w okolicznych wioskach. Zanim stał się obrońcą tych zwierzaków, razem ze swoim ojcem kłusował na tych terenach. Łapał na zamówieni małpy, niespotykane i rzadkie ogromne motyle, kolorowe ptaki, wyraki i sprzedawał je szkołom, kolekcjonerom i obcokrajowcom. Jednego dnia, kiedy poszedł jak zwykle do lasu polować, uświadomił sobie, że wyraków jest już o wiele mniej niż kiedyś, że zaczynają być na wyginięciu. Tego dnia zmienił swoje życie o 180 stopni. Carlito zaczął używać całej swojej wiedzy jako myśliwy, aby chronić dzikie stworzenia dżungli i przede wszystkim wyraki, praktycznie nigdzie indziej nie spotykane. Bez wątpienia posiada on tak wielką wiedzę ze względu na swoje wyjątkowe doświadczenie. Obecnie jest dobrze znany jako „Tarsier Man”, dla nas jednak pozostaje także Indianinem strzegącym granic dżungli, której człowiek nie powinien zakłócać.

        Czas włączyć wyobraźnie. W pobliskich wioskach wszyscy wiedzą, że w naszym sanktuarium są duchy. Opowieści związanych z tym jest tak wiele, że ciężko byłoby spamiętać je wszystkie. Tak więc wyobraźmy sobie wieczór, jesteśmy w dzikim lesie, gdzieś na końcu świata, na małej wyspie, gdzie słońce niemiłosiernie wkrada się przez liście palm, w ręce trzymamy szklankę tuby ze zbawiennym lodem i słuchamy jednej z ulubionych opowieści…
                 Nie tak dawno, bo zaledwie 17 lat  temu, zanim sanktuarium stało się popularne, z tak dużą ilością turystów, miejsce to było częścią dzikiej dżungli. Położone w dolinie, idealnie nadawało się na ochronę wyraków. Fundator, który pochodził z Mindanao zatrudnił budowniczych ze swojego regionu. Było tu tak dużo pracy, że robotnicy często pozostawali w dżungli na noc. Mieli swój mały obóz z polową kuchnią i łazienką w lesie – dokładnie w miejscu naszego domu. Każdego dnia po pracy udawali się do miasta, upijali, kupowali jedzenie i wracali zadowoleni, śmiali się głośno, pili rum, przeklinali, śpiewali bez żadnych ograniczeń. Gdy Carlito zauważył jak głośno się zachowują, poprosił ich z serca, aby byli ciszej, ponieważ wystraszą wszystkie żyjące tu wyraki. Przestali na jeden dzień, lecz kolejnego znowu powtórzyło się to samo. Carlito prosił i prosił, groził i groził. W końcu któregoś dnia po pracy, kiedy wybierał się już do domu i wiedział, że sytuacja prawdopodobnie się powtórzy poprosił raz jeszcze: bądźcie cicho i uważajcie, ponieważ w dżungli nigdy nie jesteście sami! Budowniczy machnęli ręką i pojechali po rum i tubę. Wrócili około drugiej w nocy, rozpalili ognisko i jak zwykle rozpoczęli śpiewy, śmiechy i zabawę. Jeden ze starszych robotników, który już od dobrych paru godzin spał, cały zezłoszczony krzyknął do nich z namiotu: bądźcie już wreszcie cicho! Nagle, zza pleców, wszyscy usłyszeli potężny trzask. Wielkie drzewo za nimi poruszyło się i zaczęło spadać na ziemie. Ucieakjcie!!!- wrzasnął starzec. W ostatniej chwili udało im się odskoczyć. Ogromne drzewo runęło na ziemie, gasząc płomienie i zgniatając butelki z alkoholem.
Kiedy Carlito wrócił wczesnym rankiem na miejsce budowy, starszy robotnik, opowiedział mu co się wydarzyło. Wszyscy ruszyli na miejsce ogniska, by zobaczyć w świetle dnia, co było przyczyną zawalenia się drzewa, lecz kiedy tam dotarli, nic nie zobaczyli. W miejscu ogniska nie było żadnego drzewa…
Tego samego dnia jeden z najgłośniejszych robotników spadł z rusztowania na budowie, złamał rękę i nigdy nie wrócił. Swojemu podwładnemu powiedział, że poczuł popchnięcie, lecz wszyscy widzieli, że na górze był tylko on sam.
W taki właśnie sposób historie o duchach, słuchane z wypiekami na twarzach przez dzieci, uczą nas szacunku do pięknej i dzikiej przyrody, do miejsca i ludzi. A czy zdarzyły się one naprawdę? A czy to ma znaczenie…? 



 

 


Dodaj komentarz

Current ye@r *