logo

Wielki Tydzień

Nie ma co się oszukiwać – Święta Wielkanocne na Boholu odbyły się bez większych ceregieli. Muszę powiedzieć, że troszkę mnie to rozczarowało… Przecież co roku podczas Wielkanocy pokazywane są w wiadomościach Filipiny jako przykład skrajnego katolicyzmu, który czasem jest zbyt surowy. Mam tu na myśli oczywiście wszystkie ukrzyżowania, biczowania i inne rzeczy, które nieposłuszni Kościołowi Filipińczycy robią w imię tradycji i pokuty. Takie zdarzenia dzieją się tylko w niektórych wioskach, głównie na północy Filipin. Od razu z Felkiem postanowiliśmy zostać na naszej wyspie i spróbować spędzić święta w towarzystwie naszych nowych przyjaciół.

Boholanie zaczynają świętować już od środy: część z nich wybiera się wtedy w podróż na górę Loboc – jest to ok. 30 km od Taglibaranu, stolicy wyspy.
Wielki czwartek jest to również dzień pielgrzymki. Wierzący udają się do czternastu kościołów, w których kontemplują osobno wszystkie stacje Drogi Krzyżowej.
Procesja po całym mieście odbywa się w Wielki Piątek. Tysiące mieszkańców wychodzą na ulice idąc za Krzyżem i Santa Mater Dolorasa. Różne procesje symbolizujące inne zdarzenia Drogi Krzyżowej wychodzą z kościołów o godzinie 18, łącząc się w jeden wielki tłum.
Wielka Sobota i Niedziela są to już dni zupełnie zwyczajne. Gdyby nie uroczystość Wielkanocna odprawiana o północy i piękne rezurekcje nad ranem, można by się zastanawiać czy to są na pewno święta. Wszystkie markety, restauracje i targi zaczynają pracę z powrotem, otwierają się atrakcje turystyczne, a wszędobylskie trycykle dwa razy głośniej zapraszają na przejażdżki.
Po świętach przeżywanych po Filipińsku mogę jedynie żywić nadzieję, że najbardziej katolickie państwo Azji Zmartwychwstanie głęboko przeżywa po prostu w sercu.
Niedziela palmowa – nikt za żadne skarby nie odda swojej poświęconej już palmy :)
Procesja wielkopiątkowa



Dodaj komentarz

Current ye@r *