logo

Mała rzecz, a cieszy!

Statystycznie więcej ludzi ginie na świecie od obrażeń po spadających kokosach z palmy niż od rekinich ataków. Trzeba poznać przeciwnika pomyślałem.  Styczność z tym bardzo popularnym owocem i drzewem mamy na okrągło tym bardziej, że zamieszkujemy dżunglę. Dojrzałe kokosy tylko czekają na twój błąd, chwilę nieuwagi, aby z pełnym polotem zaatakować. Tak nie może być!! Narz, (mistrz w swoim fachu) naucz mnie sztuki chodzenia po palmach! Teraz? TAK! Odbyło się to niczym nauka latania śmigłowcem w Matrixie. Wyszliśmy na zewnątrz, przeciwnik został wybrany i odpowiednio przygotowany.  Wycięcie drobnych schodków na dużego palca u stopy pozwala na pewniejsze poruszanie się po 10 metrowym kolosie.  Parę szybkich rad i Narz mówi: OK, możesz zaczynać tylko uważaj na szczycie, bo jest dużo mrówek, jaszczurek, a czasem można spotkać węże!
I nie łap dolnych liści, ponieważ są najsłabsze. Najważniejsze to nie panikować. No to GÓRA MARIUSZ pomyślałem. Jak pomyślał, tak zrobił
J.  Wszystko pięknie idzie, tylko w połowie drogi łydka zaczyna chodzić jak na sprzęgle podczas pierwszego egzaminu na prawo jazdy (aż się boje myśleć co się dzieje z kobietamiJ) Skorupski opanuj szok- przywołuję się do porządku!!! Po paru następnych krokach jestem na szczycie. Houston mamy problem: łydki nadal chodzą jak przecinaki, a armia mrówek zaczyna się buntować, na szczęście obyło się bez węży i jaszczurek.  Szybko wypatruję kokosa, jedną ręką trzymam się za liść palmowy, a drugą ukręcam owoc i zrzucam na ziemię. Upada z wielkim hukiem i od razu przychodzi mi do głowy  pewna myśl: „Hhmm, faktycznie można zginąć po takim ataku”. Powoli schodzę i po minucie jestem na ziemi. Po uprzednim wyjaśnieniu rozłupuje kokos maczetą i nie będę ukrywał, że przez następną godzinę cieszyłem się jak grube dziecko tortem zajadając i pijąc z wnętrza własnej zdobyczy. 

Mateusz

 

 
 
 


Dodaj komentarz

Current ye@r *