logo

BOHOL – to warto zobaczyć!

1.     Sanktuarium Tarsierów, Corella  – zaciszne miejsce w głębi dżungli. Tutaj zobaczyć można wymierający gatunek Tarsiersierów. Nie używamy polskiego odpowiednika ich nazwy, ponieważ nam się bardzo nie podoba – „wyrak”. Jest to malutki ssak, bardzo prymitywny. Szacuje się, że jego gatunek powstał ok. 40 tys. lat temu. Jego oczy są większe od mózgu, lecz zwierzak nie potrafi nimi poruszać. W ciągu dnia śpi i mimo otwartych oczu nic nie widzi. Dopiero w nocy się uaktywnia, kiedy zaczyna szukać pożywienia. Potrafi obrócić głowę o 180 stopni w prawo i 180 w lewo. Ma niezwykle czuły słuch, z odległości 3 do 5 metrów wyczuwa pożywienie i skacze. Jeśli chcesz przeżyć tu wyjątkowe chwile zapytaj przewodnika o Carlito Pizarra.  Jest to słynny obrońca Tarsierów, człowiek który wie o nich praktycznie wszystko. Jest to nie tylko „Tarsier man”, lecz również „filipiński indianin”. Warto obejrzeć z nim parę filmów dokumentalnych, a później spotkać go tu osobiście – codziennie, każdego dnia w roku. Jeśli masz ochotę na mały trekking, dość łatwymi ścieżkami w ok. godzinę możesz przejść do punktów widokowych, szczególnie warto wybrać się tam rano lub popołudniu. Możesz także wcześniej zarezerwować nocną wyprawę w głąb dżungli. Bądź pewny, że wspomnienia pozostaną w sercu do końca życia.

     Jeszcze więcej wiedzy i atrakcji zdobędziesz ok. 3 km za Corellą, na północny zachód od Tagbilaranu, stolicy wyspy. Tu właśnie pracujemy, jeśli wybierasz się na Filipiny do końca sierpnia, napisz do nas, z przyjemnością cię oprowadzimy.

2. Czekoladowe wzgórza, Carmen –  Wizytówka naszego regionu. Jadąc na wycieczkę w głąb wyspy możesz cieszyć się cudnymi widokami. Nazywają się „czekoladowe” ponieważ latem słońce opala trawę, która je porasta, tworząc wrażenie czekoladowych pagórków

 


3.       Anda Beach, półwysep Anda – rajska, biała, długa plaża, o płytkim dnie. Zachęca przede wszystkim pięknymi widokami, oraz tym, że praktycznie nikogo na niej nie ma. Nie jest zbyt znana ani w sieci, ani przez biura podróży. Jeśli kogoś już na niej spotkasz, będą to raczej tubylcy. Usytuowana jest w zachodniej części wyspy, ok. 2,5 godziny drogi busem od Tagbilarnu. 
 
 
4.      Antequera  – największe na wyspie wodospady. Ściana wody, błękitna laguna i tubylcy skaczący dla frajdy z samej góry – to naprawdę robi wrażenie. Do tego zimna, słodka woda, która daje ukojenie w gorący dzień sprawi, że będziesz chciał tam wrócić jak najszybciej, nawet i jutro. Weź ze sobą rzeczy na piknik. Będziesz mógł usiąść z całą rodziną pod zadaszeniem chatek, jest miejsca do siedzenia, jedzenia i grillowania. Nie zdziw się, że nie spotkasz tam prawie żadnych turystów, autorzy przewodników chcieli zapewne pozostawić to miejsce nietknięte, dlatego prawie nic o nim nie piszą.
 
 
5.       Loboc River, Loboc – to coś więcej niż przejażdżka restauracją na wodzie. To także przepiękne widoki, dzikie małpy, muzyka i taniec ludowy, to poczucie, że znalazłeś się naprawdę w środku dzikiej dżungli na bezpiecznym terenie. Podziwiając to wszystko możesz bez końca zajadać się przysmakami typowo filipińskimi. Płacisz raz i możesz wziąć ze szwedzkiego bufetu tyle, ile dusza zapragnie.
 
 
 
6.       Danao Adventure Park, Danao - o tym możesz przeczytać na naszym blogu.
 
7.       Loon – 27 km na północ od Tagbilaranu mieście się mały rezerwat dzikich małpek Makaki. Musisz wybrać się tam w godzinach porannych, gdyż oswojona dwudziestka przychodzi tylko na śniadanie. Jeśli zdążysz, to między godziną 8 a 11 jest najlepszy czas. Przewodnicy nie są zbyt skorzy do udzielania samemu z siebie informacji, ale jeśli konkretnie zapytasz, z przyjemnością ci odpowiedzą. Ciekawostką jest to, że małpki żyją na bagnach i żywią się głównie krabami.
 
 
8.       Abatan River, Cortes – Tu możesz pokusić się o jedną z najbardziej romantycznych randek w twoim życiu: wieczorna wyprawa kajakami po rzece, małe latarnie i cały ogrom świetlików krążących dookoła was  sprawi, że ten wieczór będzie niezapomniany.
 
9.       Wet Market, Tagbilaran – naprzeciwko największego centrum handlowego na wyspie, tuż obok dworca autobusowego znajduje się „Mokry targ”. Jest on dosłownie mokry, ponieważ sprzedaje się tu świeże ryby i owoce morza, mięso, warzywa i owoce, oraz wszystko co potrzebujesz do życia. Odstraszać może nieprzyjemny zapach, ale warto wybrać się tam chociaż na chwilę, by poczuć się naprawdę jak na Filipinach i spróbować egzotycznych owoców o wiele taniej niż w marketach.
 
 
10.   Cockfights arena, Corella – jeśli spragniony jesteś prawdziwych emocji i nie masz zbyt wrażliwego żołądka, możesz wybrać się na walki kogutów. Jest to filipiński sport narodowy. Musisz być jednak przygotowany, że możesz nie czuć się komfortowo jako prawdopodobnie jedyna biała twarz wśród tłumu rozemocjonowanych Filipińczyków. Więcej o walkach kogutów przeczytaj na naszym blogu. 
 
Marta Patyra
fot. Marta Patyra, Mateusz Skorupski


Dodaj komentarz

Current ye@r *